Łukasz Dobkowski - fotografia przyrodnicza 

Kilka słów o moim dość intensywnym wiosennym fotografowaniu w tamtym przedziale czasowym.
W 2008 roku postanowiłem poznać nowe tereny i wybrałem się wzdłuż Narwi od Łomży do Wizny. Po drodze co chwila napotykałem ciekawe miejsca gdzie mógłbym spróbować swoich sił.
Pierwszy wyjazd - typowo rozpoznawczy zakończył się po kilku godzinach.
Następnego dnia postanowiłem wybrać się w okolice wsi Krzewo. Nad wodą byłem około 16 i zacząłem rozpoznanie terenu. Dość szybko znalazłem dogodne miejsce i zacząłem fotografować przy popołudniowym słońcu spod siatki maskującej. Ptaki spłoszone moją obecnością systematycznie wracały i podchodziły na odległość dającą możliwość dobrego ich skadrowania. Przegląd karty i uśmiech na twarzy. Nie jest źle pomyślałem.
Powoli zbliżała się noc i musiałem pomyśleć o noclegu. Wybrałem jedną z suchszych wysepek i rozbiłem namiot. Zamaskowałem go i upodobniłem do otoczenia (nie chciałem mocno rzucać się w oczy zarówno ptakom jak i przypadkowym przechodniom). Kwietniowa noc nie należała do najcieplejszych, ale jakoś dało się wytrzymać. Nie piewsza i nie ostatnia w takich warunkach. Bywało gorzej :-)
Jeszcze przed świtem dało się słyszeć pokrzykiwania ptaków dochodzące z niemal każdej strony namiotu. Gdy zaczęło się rozwidniać wysunąłem obiektyw z namiotu i zacząłem oczekiwania na pierwszych spacerowiczów. 

Jako pierwsze pojawiły się łęczaki potem zaczęło robić się coraz gęściej i pokzały się bataliony, kwokacze, krwawodzioby, brodziec śniady, bocian biały, mewa śmieszka, pliszka siwa, pliszka żółta, rybitwy. Nie wszystko udało mi się sfotografować z zadowalającym efektem, ale i tak całą dwudniową wyprawę zaliczam do bardzo udanych. Kolejne lata nie były juz tak owocne i powoli zaczynam tęsknić za tamtym ptasim zgiełkiem. Może w tym roku znajdę miejsce gdzie będę mógł powtórzyć bliskie spotkania z nadnarwiańskimi bywalcami i uwiecznić chociaż część tego wspaniałego corocznego spektaklu. Zobaczymy ...
Kreator www - przetestuj za darmo